< Powrót do Poradnika

Nowoczesne rolnictwo może być dochodowe

Rolnik to dziś nie tylko pracownik własnej ziemi czy hodowli, to także, a może przede wszystkim, obrotny przedsiębiorca, który pilnie śledzi zmiany w ustawodawstwie i programach dla rolnictwa. Sposoby na opłacalność produkcji są rozmaite – od wsparcia dla innowacji, przez dywersyfikację działalności, aż po zamknięty obieg żywności. Rolnictwo może się opłacać, bo żadna dziedzina gospodarki w Polsce nie może liczyć na tak dużą pomoc. Warto więc korzystać, póki czas.

Jeszcze kilka lat temu rolnictwo wydawało się w Polsce swoistym anachronizmem, a zawód rolnika nie gwarantował ani specjalnych dochodów, ani oszałamiających możliwości rozwoju. Toteż mieszkańcy wsi zaczęli szukać alternatywy, którą często okazywał się własny biznes, jeszcze częściej poszukiwanie zatrudnienia w miastach. Życie z ziemi i jej płodów po prostu przestało się opłacać, a prowadzenie gospodarki wiązało się ze zbyt dużym ryzykiem strat i niepewnym dochodem.
Sytuację zmieniło w znacznym stopniu wstąpienie Polski do struktur Unii Europejskiej. Pojawiły się dopłaty, na wsiach, nawet dla postronnego obserwatora, widocznie zmniejszyła się liczba pól, leżących ugorem. Rolników wspomagają także instytucje i programy krajowe, wspomagają jednak przede wszystkim tych, którzy chcą inwestować w swoją gospodarkę oraz we własny rozwój.

Dokładają do innowacji


Wykwalifikowany rolnik posiada dziś nie tylko umiejętności, ale i ogromne pokłady wiedzy – od księgowo-finansowej począwszy, na biologiczno-chemicznej kończąc. Dlatego polska wieś coraz mocniej stawia na innowacje. A co oznacza innowacja w rolnictwie? To odnawianie, odświeżanie, czyli, krótko mówiąc, tworzenie czegoś nowego na bazie starego. Innowacja to ciągłe udoskonalanie i ulepszanie, przy wykorzystaniu osiągnięć, sprawdzonych w innych dziedzinach. To na przykład zmiana sposobu magazynowania, to szukanie nowych, bardziej ekologicznych i bardziej skutecznych metod nawożenia czy wzbogacania gleb. Nie jest żadną nowością wapnowanie gleb, by poprawić ich skład mineralny i jednocześnie umożliwić sobie ograniczenie nawożenia innymi środkami. Dopłaty do wapnowania funkcjonują już w kilku województwach, od czerwca ruszyły także na Śląsku.
- To świeża informacja dla województwa śląskiego, nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób zostaną zorganizowane dopłaty (wypowiedź z listopada 2010 r. – przyp. red.) – wyjaśnia Paweł Hudy ze Śląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Kłobucku. – Wiemy natomiast na pewno takie dopłaty będą możliwe. To ważne, bo rolnicy od dawna ich oczekują.

Do zgłębiania tych wszystkich dziedzin, na które składa się rolnictwo, potrzebne jest stałe rozwijanie wiedzy, dokształcanie się i śledzenie nowych trendów, chociażby poprzez czasopisma branżowe. I to właśnie takich rolników, dla których unowocześnianie przedsiębiorstwa rolnego jest jednym z priorytetów, najczęściej wspiera Unia.
- Na dotacje unijne ma szansę ten, kto naprawdę bardzo się stara, ciągle rozwija i modernizuje swoje gospodarstwo, czyli nowoczesny rolnik – uważa Mariusz Mandat, specjalista do spraw pozyskiwania środków unijnych, wiceprezes Stowarzyszenia Liderów Wiejskich. – Uzyskanie unijnej pomocy nie jest prostą sprawą, wiąże się to przede wszystkim z wypełnieniem ogromnej ilości dokumentów, które nie są zbyt łatwe w odbiorze, najczęściej pisane trudnym specjalistycznym językiem, nierzadko prawniczym.

Nie tylko dla rolnictwa

Tym bardziej nowoczesny rolnik zmuszony jest obserwować rynek i wszelkie nowinki, z dyrektywami unijnymi włącznie. Wypełnianie pierwszych wniosków często idzie nieporadnie, zwłaszcza, kiedy rolnika zajmują dziesiątki innych spraw, innych niż tylko dopłaty unijne. Dlatego rolnicy często korzystają ze wsparcia Ośrodków Doradztwa Rolniczego, Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a nawet prywatnych firm, wyspecjalizowanych w pisaniu projektów.
Jednak unijne programy stawiają nie tylko na wsparcie samej działalności rolniczej. Od dwóch lat rolnicy mogą się starać o środki na tak zwane różnicowanie działalności w kierunku nierolniczej. To zielone światło dla tych, którzy już od dawna zdają sobie sprawę z tego, że warto dywersyfikować swoją działalność, nie rezygnując jednocześnie z upraw czy hodowli.

- Rolnicy, którzy chcą skorzystać z tego programu, nie mogą rezygnować z prowadzenia gospodarstwa, ale mają możliwość uzyskania dodatkowego źródła dochodu otwierając sklep lub zakładając firmę transportową – wyjaśnia Witold Łacny, dyrektor Oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Kłobucku.
Program ten dotyczy wsi i małych miast do pięciu tysięcy mieszkańców, a dzięki udziałowi w nim, rolnik może uzyskać nawet 100 tysięcy złotych (dane na koniec 2010 r. – przyp. red.). Kwoty minimalnej nie określono, można więc, stosownie do swoich potrzeb, złożyć projekt chociażby na pięć czy dziesięć tysięcy, a za uzyskane środki zakupić maszyny lub samochody, niezbędne do prowadzenia nowozakładanej działalności.

Ominąć pośredników

Polska wieś jeszcze kilkanaście lat temu kojarzyła się z wielkoobszarowymi gospodarstwami, zwłaszcza tam, gdzie prym wiodły niegdyś Państwowe Gospodarstwa Rolne. Od kilku lat ten trend zmienia się diametralnie. Idąc tropem chociażby tradycyjnych gospodarstw we Włoszech czy na Węgrzech, również polscy rolnicy coraz częściej decydują się na nieduże gospodarstwa rodzinne, często uzyskując status ekologicznych. Od niedawna wspiera ich w tym Ministerstwo Rolnictwa.
- Stawiamy głównie na gospodarstwa rodzinne, nieduże, ponieważ zależy nam na swoistym zamknięciu obiegu żywności – uważa wiceminister rolnictwa Artur Ławniczak.

Co znaczy ów zamknięty obieg żywności? Pokrótce chodzi o to, aby można było sprzedawać produkty mięsne czy mleczne wprost z gospodarstwa. I tak zwykle dzieje się to pokątnie, lepiej więc uregulować kwestię, zapewniając kupującemu podstawowe bezpieczeństwo sanitarne, a sprzedającemu spokój sumienia.
- Jesteśmy w czasie pracy nad zmianami w regulacji co do przetwórstwa i sprzedaży bezpośredniej – wyjaśnia Artur Ławniczak. – W Radomiu mamy przykładowy prosty model i na jego podstawie często wyjaśniamy rolnikom zasady funkcjonowania takich gospodarstw.
Zamknięty obieg żywności mógłby przynieść wszystkim sporo korzyści – rolnikom pewny zbyt, a konsumentom zdrowe produkty w zadowalających cenach, bo bez marży dla pośredników. To właśnie dzięki takim zabiegom można zapewnić sobie opłacalność produkcji, tym bardziej, że wówczas sami regulujemy poziom cen i uniezależniamy się od pośredników. A nie jest tajemnicą, że to właśnie pośrednicy zarabiają na rolnictwie najwięcej. Jeszcze latem za litr mleka rolnik dostawał często mniej niż złotówkę, a ceny tego samego mleka w sklepach wahają się w granicach 2-3 zł (dane na listopad 2010 r. – przyp. red.). Po co zostawiać więc pieniądze u pośrednika, skoro można samemu zarobić na wyprodukowanym przez siebie mleku czy mięsie?

- Zmieniają się realia, zmienia się wieś, pora więc, by zmianie uległy także przepisy – uważa wiceminister. – Dziś wieś jest bardziej otwarta, chętnie się uczy, młodzi rolnicy stale się kształcą, starsi douczają, trzeba zacząć inaczej myśleć o polskiej wsi i likwidować niepotrzebne bariery.

A może wiatrak?

Są też inne sposoby, by zarobić na ziemi. Zdarza się, że nie każde pole nadaje się do uprawy, ziemia leży więc odłogiem i nic się tam nie dzieje. Jeśli sprzyjają temu warunki terenowe i inne szczegółowe uwarunkowania, może się zdarzyć, że dzierżawą danego fragmentu ziemi zainteresuje się firma, budujące elektrownie wiatrowe. Tak jest na Pomorzu, na ziemi piotrkowskiej, coraz częściej również wiatraki zobaczyć można w województwie śląskim. Na dzierżawie można zarobić całkiem sporo, średnio od 10 do nawet 50 tys. zł. Rocznie. Trzeba jednak bardzo uważnie przestudiować umowę dzierżawną, aby nie doszło do sytuacji, kiedy inwestor próbuje wykorzystać nieświadomość rolnika. Zdarzają się bowiem zapisy budzące podejrzliwość, jak na przykład taki, że firma zobowiązuje się zapłacić do 20 tys. zł za roczną dzierżawę czy ten, mówiący, że za szkody spowodowane przykładowo urwaniem się śmigła, odpowiedzialność ponosi właściciel, nie dzierżawca.

Wątpliwości mieli ostatnio mieszkańcy Rębielic Królewskich, niedużej wsi w województwie śląskim. I chociaż inwestor proponował gminie spore korzyści w postaci odprowadzanych podatków, na skutek protestów mieszkańców przeciwko wyrażeniu zgody na zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego, gmina zrezygnowała z tak niepewnego źródła dochodu. Jeśli więc nadarzy się możliwość dzierżawy ziemi pod wiatrak, warto przemyśleć sprawę, dokładnie przestudiować umowę, a z samym dokumentem udać się do prawnika lub radcy prawnego, by nie narazić się później na nieprzewidziane konsekwencje.

Widać więc, że nowoczesne rolnictwo może być opłacalne. Oczywiście, trzeba najpierw włożyć w gospodarstwo sporo pracy, nie tylko tej fizycznej, ale także umysłowej. Świat idzie naprzód, każda dziedzina wymaga dziś stałego dokształcania, rolnictwo także. Jednak gospodarstwa rodzinne, zwłaszcza te o zdywersyfikowanej produkcji czy zróżnicowanej działalności, dobrze rokują na przyszłość. Szczególnie w Polsce, gdzie rolnictwo od lat stanowi jedną z czołowych dziedzin krajowej gospodarki.

Milena Kościelniak

Polecamy lekturę uzupełniającą:

okladFundusze unijne i europejskie 2007-2013 dla mieszkańców obszarów wiejskich - ebook

Starałam się maksymalnie prosto umożliwić wszystkim przyswojenie nowych zasad i funduszy – tu szczególnie funduszy dla wsi i obszarów wiejskich – nowych programów operacyjnych oraz wskazać sposoby poszukiwania dofinansowania dla projektów, a także “oswoić” wszystkich z “nowomową” eurobiurokratów. Sprawdziłam niejednokrotnie na osobach, które szkoliłam, jak rozumieją, np. “równość szans”? Otóż ile osób było na szkoleniu – tyle było definicji. A w rozumieniu UE to równość szans kobiet i mężczyzn w dostępie do pracy, wykształcenia, zarobków, polityki. Wyjaśniam to bardzo szczegółowo w rozdziale dotyczącym polityk horyzontalnych.
Ci, którzy czytali moje poprzednie książki trafią tu zapewne na powtórzenia. Jest to zabieg konieczny, ponieważ poradniki pisane są dla beneficjentów różnych sektorów, a nie wiem, czy i kto będzie chciał przeczytać wszystko co napisałam o funduszach.
Zapewne każdy sięgnie po tę książkę, która interesuje go najbardziej. W każdej kolejnej książce znajduje się coraz więcej aktualizacji, ponieważ proces programowania w Polsce jest jeszcze niedokończony (chociaż pierwsze wytyczne UE dotyczące nowego okresu finansowania ukazały się już w 2005 roku). Cóż, mamy tysiące “ważniejszych” spraw, niż programowanie wydatkowania wielkich pieniędzy.

Komentarze:

Brak komentarzy

Aby dodać komentarz, zaloguj się do serwisu.